$HM = ''; include "css/css.css"; ?>

W intelektualnej atmosferze Europy i USA istniało na przełomie XIX i XX w. wyraźne przyzwolenie na inżynierię społeczną. W Niemczech było to widoczne w pojawieniu się nowego estetyzmu w malarstwie, rzeźbie i sztuce filmowej. Kultowi ciała, gimnastyki i higieny towarzyszyło przekonanie o pięknie białej rasy, a szczególnie jej nordyckiej odmiany.
Niemieccy eugenicy bardzo szybko nawiązali kontakty z amerykańskimi kolegami. Alfred Ploetz, socjalista utopijny i lekarz praktykujący w USA, podtrzymywał je również po powrocie do Niemiec. Erwin Baur, Fritz Lenz i Eugen Fischer korespondowali z Karolem Davenportem, a po I wojnie światowej fundacja Rockefellera wspierała finansowo środowisko niemieckich eugeników. Do ważnych postaci tego ruchu należał Alfred Grotjahn, profesor Uniwersytetu w Berlinie i socjalista. Reprezentował nurt pozytywnej eugeniki egalitarnej, pozbawionej elementów rasistowskich i antysemickich, która jego zdaniem powinna promować wielodzietność rodzin robotniczych. Jednak to nie Grotjahn ani nawet Ploetz, będący antysemitą, lecz uznający Żydów za najcenniejszy z biologicznych atutów swojego kraju, skierowali niemiecką eugenikę ku jej przeznaczeniu. Baur, Lenz i Fischer - teoretycy rasy, opublikowali książkę pt. „Zarys ludzkiej dziedziczności i higieny rasowej". Była to jedna z najbardziej ulubionych książek Adolfa Hitlera.
W intelektualnej atmosferze Europy i USA istniało na przełomie XIX i XX w. wyraźne przyzwolenie na inżynierię społeczną. W Niemczech było to widoczne w pojawieniu się nowego estetyzmu w malarstwie, rzeźbie i sztuce filmowej. Kultowi ciała, gimnastyki i higieny towarzyszyło przekonanie o pięknie białej rasy, a szczególnie jej nordyckiej odmiany. Tym tendencjom towarzyszyło silne odwołanie do praw natury i szczególnej witalności nordyków, którzy u schyłku starożytności przejęli z rąk Rzymian prawo do panowania nad Europą i misję jej obrony przed hordami barbarzyńców z Azji. Pogląd ten był bardzo widoczny już w przednazistowskiej historiografii niemieckiej.
Zakończenie I wojny światowej przyniosło narodowi niemieckiemu miliony ofiar, upadek cesarstwa, niechcianą republikę weimarską, okupację i utratę części terytorium. Goryczy przegranej dopełniało poczucie krzywdy. Niemcy za zniszczenia dokonane przez cesarską armię musiały spłacać ogromne odszkodowania. Ich skutkiem była powojenna klęska głodu i masowe bezrobocie. Nastroje opinii publicznej pogarszały m. in. liczne doniesienia o seksualnych nadużyciach czarnoskórych żołnierzy służących w okupacyjnych oddziałach belgijskich i francuskich.
Kiedy Bernard Shaw snuł swoje proroctwa na temat przyszłego przeznaczenia komór gazowych (zostały wynalezione w Anglii do uśmiercania bezpańskich zwierząt), mniej więcej w tym samym czasie syn pastora John Davenport przygotowywał USA do eugenicznej rewolucji. I choć jej prawne podstawy już zostały uchwalone przez Kalifornię, to jednak światła dziennego nie ujrzały jeszcze najbardziej złowieszcze ,,szatańskie wersety", czyli „Mein Kampf". Adolf Hitler autoryzujący później największą zbrodnię w historii ludzkości, rozczytywał się dopiero w książkach Madisona Granta, Baura, Lenza i Fischera.
„Mein Kampf" nie powstała w intelektualnej próżni. Była sumą najbardziej radykalnych eugenicznych poglądów epoki, nordyckiego rasizmu a także antysemityzmu obecnego od prawie 2 tys. lat w dziejach Europy, teraz podniesionego do rangi osobistej obsesji autora. „Człowiek ten, który wyłonił się z nicości, pojawił się w życiu Niemiec w chwili, gdy odczuwały one potrzebę nowego bożyszcza. Mając już dość obalonego cesarza, pobitych generałów i polityków z nieprawdziwego zdarzenia, poszły one za nieznanym przechodniem, który rokował wielką przygodę, obiecywał im panowanie i namiętnym głosem budził ich ukryte instynkty".
Rzymianie, Grecy, Anglicy, amerykańscy WASP, Rosjanie i Polacy wykazywali w stosunku do Żydów ambiwalentne postawy. Długie okresy dobrej koegzystencji przeplatały się z krótkimi paroksyzmami prześladowań. Nie był od nich wolny również Kościół rzymskokatolicki. Jednak dopiero w nazistowskiej III Rzeszy powstały warunki, by angielskie eugeniczne mrzonki i amerykańskie próby naprawy rasy zastąpić długofalowym programem likwidacji źródeł „zatrutej krwi", realizowanym po raz pierwszy w historii w imieniu i siłami władzy państwowej. Hitler, stając na czele dużego państwa i czyniąc je wkrótce na powrót mocarstwem, posiadł władzę absolutną i mógł czynić to, o czym Davenport i jego najbardziej radykalni koledzy nie mogli nawet zamarzyć. Nazistowski kanclerz zdemontował demokrację, tworząc policyjno-wojskowe państwo terroru i skierował je najpierw przeciw Niemcom. Od 1 stycznia 1934 roku obowiązywała przyjęta 14 lipca 1933 roku, inspirowana eugeniką „Ustawa o zapobieganiu dziedzicznie choremu potomstwu".
Uderzającym zjawiskiem była popularność nazizmu w niemieckim środowisku lekarskim. Być może miała związek z widocznym wcześniej nie tylko w Niemczech rygoryzmem części tej elitarnej grupy społecznej, jej skłonnością do wykorzystywania siły państwa i zastępowania przysięgi Hipokratesa oraz prawa rzymskiego prawem nauki. Wielu
lekarzy na podobieństwo starożytnych bogów stawiało się ponad moralnością. Ale narodowy socjalizm był bardzo popularny również wśród większości studentów. Dojście Hitlera do władzy umożliwiło wielu z nich przyśpieszone kariery. Dobra do tego droga wiodła przez nazistowski „zakon dobrej krwi", czyli SS, do którego wstąpiła duża grupa absolwentów medycyny i lekarze o uznanym dorobku zawodowym.
Tuż po dojściu Hitlera do władzy zaczęły powstawać na terenie III Rzeszy obozy koncentracyjne, do których trafiali Niemcy określani mianem antyrasy. W tych miejscach oczywiście prześladowano przeciwników reżimu, ale przede wszystkim realizowano tam eugeniczny program darwinizmu społecznego, mający na celu, jak to ujął jeden z nazistowskich doktrynerów Joseph Bilig, amputcję zdegenerowanej części ludzkości. To co Davenport w USA planował w ramach projektu ERO (Eugenics Record Office), zajęło hitlerowcom zaledwie parę lat. Odizolowanie tych, którzy nie powinni płodzić dzieci, stało się jednym z zadań SS i policji.
Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler uważał prewencyjne odosobnienie za ważny instrument zapobiegania zanieczyszczaniu rasy. Na jednej z konferencji, która odbyła się w 1937 r., przedstawiał swoim podwładnym zalety obozów koncentracyjnych. „Widuje się tam ludzi z wodogłowiem, zezowatych i szpetnych, pół-Żydów i nieprzebraną mnogość produktu ras niższych. Wśród internowanych dokonujemy oczywiście rozróżnienia między tymi, których przetrzymujemy kilka miesięcy, aby ich wychować, a tymi, którzy powinni pozostawać tam długo". Nazistowscy eugenicy stworzyli również kategorię bezwartościowych życiowo (Lebensunwertige), do której zaliczono chorych: psychicznie, na gruźlicę, ociemniałych, głuchych i niektóre kategorie inwalidów.
System obozów koncentracyjnych nie został wymyślony po to, aby eksterminować niemieckich obywateli pochodzenia żydowskiego. Początkowo miały być one miejscem odosobnienia dla tych, którzy zostali przez hitlerowskich eugeników uznani za antyrasę lub bezwartościowych życiowo. Internowanie było środkiem prewencyjnym pozbawiającym osadzonych prawa do płodzenia potomstwa.
Odrębną kwestią stał się natomiast przyszły los niemieckich Żydów, wśród których nie brakowało ludzi uważających się za patriotów swojej niemieckiej ojczyzny. Niektórzy z nich w czasie I wojny byli frontowymi żołnierzami i posiadali wysokie odznaczenia bojowe. Wielu należało do elity intelektualnej Niemiec. Naziści po wygranych wyborach prezentowali kilka stanowisk w tzw. kwestii żydowskiej. Grupa, do której należał profesor Walter Gross, szef biura polityki rasistowskiej NSDAP, stała na stanowisku, że należy odizolować Żydów od udziału w życiu politycznym i kulturalnym III Rzeszy, pozostawiając im pole aktywności w gospodarce kraju. Ten pomysł nie zyskał jednak akceptacji. W kierowniczych gremiach SS powstała nowa koncepcja. W 1938 roku zamierzano porozumieć się z organizacjami syjonistycznymi i zorganizować wysyłkę Żydów austriackich do Palestyny. Po niepowodzeniu tego projektu pilotowanego przez Adolfa Eichmanna opracował on kolejny plan mający akceptację Heinricha Himmlera. Istotą nowego pomysłu była deportacja Żydów do gigantycznego obozu koncentracyjnego na Madagaskarze. Podobny pomysł mieli polscy antysemici.
Polityka przymusowych przesiedleń była w historii ludzkości traktowana jako użyteczne narzędzie imperialnej polityki. W stosunku do ludu Izraela zastosowano ją w starożytności co najmniej trzykrotnie. Po raz pierwszy na ten pomysł wpadli Asyryjczycy, następnie Babilończycy, a w pierwszej połowie II wieku n.e. uczynili to Rzymianie na rozkaz imperatora Hadriana. Żydzi po upadku ostatniego wielkiego antyrzymskiego powstania zostali w większości deportowani ze swojej ojczyzny, a Jerozolima nazywała się odtąd Aelia Capitolina. Hitler z pewnością nie czuł się prekursorem takiego potraktowania kwestii żydowskiej, ale rozmach planowanej przez nazistów operacji, której sprzyjał niespotykany wcześniej postęp techniczny, czynił marzenia o przestrzeni życiowej dla rasy nordyckiej czymś więcej niż bredzeniem rozgorączkowanego umysłu. Deportacja Żydów miała być pierwszym praktycznym krokiem tworzącym Lebensraum - największy eugeniczny projekt w dziejach ludzkości.
Źródło cytatów:
Ch. de Gaulle, Pamiętniki Wojenne, Ocalenie, Wydawnictwo MON, Warszawa 1968 str. 179.Y.
Ternon, S. Helman, Historia medycyny SS, czyli mit rasizmu biologicznego, PZWL, Warszawa 1973 str. 71.