piątek, września 22, 2017
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)
Zawartość

Bolesna lekcja dla narodów

Z dużym zainteresowaniem zapoznałem się nie tylko z tekstem dr. hab. Zbigniewa Bujkiewicza na temat tzw. „dzikiej eutanazji" w szpitalu psychiatrycznym w Międzyrzeczu, ale i ze zdumieniem przyjąłem informację o realizacji programu dotyczącego upamiętnienia ofiar eugeniki podjętego przez zielonogórskie środowiska. Pisząc wprost - ta inicjatywa jest ewenementem w skali kraju, gdzie zdaje się kompletnie zapomniano, czym była eugenika, później eutanazja i wreszcie „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej". Skróty od redakcji.

Polska polityka historyczna w tym względzie prowadzona jest w sposób skandaliczny. Problem powiązany z upamiętnieniem oraz badaniami nad akcjami eutanazyjnymi w okupowanej Polsce jest tego najlepszym dowodem. W ciągu blisko 70. lat od tamtych ponurych wydarzeń nie powstała u nas ani jedna profesjonalna wystawa o charakterze stałym na ten temat (owszem, istnieje Izba Pamięci w szpitalu psychiatrycznym w Międzyrzeczu, założona bodajże w 1974 roku, ale nie spełnia już ona swoich podstawowych funkcji z rozmaitych powodów, o których zbyt długo by tutaj pisać); w Polsce, jak do tej pory, powstała jedna (!) zaledwie publikacja o charakterze monograficznym „Zagłada chorych psychicznie w Polsce 1939-1945" pod red. Z. Jaroszewskiego (1993); wreszcie nie istnieje w naszym kraju ani jedna placówka zajmująca się dokumentacją, jak również badaniami nad nazistowską eutanazją w Polsce.

Zaniedbania w tej materii stawiają nas w nadzwyczaj niekorzystnym świetle w oczach na przykład Niemców, którzy nie tylko założyli niewielkie muzea i ośrodki badawcze we wszystkich byłych centrach Akcji T4 (takie ośrodki badawcze powstają również w mniejszych ośrodkach T4 - np. w Lüneburgu) w Niemczech; literatura niemiecko- i anglojęzyczna obejmuje ok. 500 publikacji na temat nazistowskiej eutanazji i nadal powstają nowe, co znaczy, że temat ten jest nie tylko popularny, ale również interesujący z badawczego punktu widzenia.

Nieco lepiej przedstawia się rdzenna literatura dotycząca praktyk eugenicznych. W ostatnich latach ukazały się dość interesujące opracowania autorstwa K. Uzarczyk, M. Gawin czy M. Musielaka. Jednak to nadal kropla w morzu potrzeb. Owszem, odbyła się w ubiegłym roku w Warszawie niewielka konferencja na temat polskich eugeników, gdzie omawiano również problem eutanazji. Jeżeli zaś chodzi o problem eutanazji, to odbyły się w ostatnich latach dwie konferencje temu poświęcone. Jedna w 2005 roku w Warszawie, zaś druga w 2007 w Krakowie. Niestety, miały one charakter międzynarodowy. Piszę niestety, gdyż okazały się całkowitą kompromitacją strony polskiej, której prelegenci przedstawiali fakty znane od dawien dawna. O jakości tych konferencji niech świadczy fakt, że do dziś nie ukazały się żadne materiały pokonferencyjne.

Na tym większą uwagę zasługuje realizacja projektu „Budowa polsko-niemieckiego partnerstwa na rzecz upamiętnienia ofiar eugeniki" [www.dwr.org.pl], zainicjowanego i koordynowanego przez szeroko pojęte środowiska zielonogórskie i stronę niemiecką. Dlaczego? A choćby dlatego, że mówienie o eugenice, o eutanazji psychicznie i nieuleczalnie chorych, nauczanie o tym młodych generacji jest niczym innym jak odrabianiem lekcji z mrocznej historii. A że odbywa się to przy udziale strony niemieckiej - jest to sytuacja wręcz idealna.

Nie jest prawdą, jak próbują nam od czasu do czasu wmawiać politycy z różnych środowisk, że Niemcy próbują fałszować historię, że starają się po latach uchodzić za ofiary reżimu nazistowskiego (a z drugiej strony - czyż nie byli ofiarami, choćby ofiarami własnych założeń?). Tymczasem Niemcy, którym zarzuca się fałszowanie historii, wykonali w ostatnich latach szereg gigantycznych inwestycji w muzeach martyrologicznych. Na przykład nowo otwarty pawilon muzealny w Bergen-Belsen zawiera tak różnorodne i liczne ekspozycje, że jeden dzień nie wystarczy, by zobaczyć wszystko, co Niemcy chcą nam pokazać i powiedzieć na temat swojej mrocznej przeszłości.

Ekspozycja nie jest krzykliwa, nie ma też charakteru stricte multimedialnego, chociaż wykorzystuje najnowsze osiągnięcia techniki w tym zakresie. Jest tam wszystko: od profesjonalnej księgarni z fachową literaturą w kilkunastu językach, przez bibliotekę i archiwum dla osób chcących pogłębić swoją wiedzę w zakresie zbrodni nazistowskich, po niewielką restaurację i duże przestronne toalety. O tym ostatnim aspekcie piszę nieprzypadkowo, gdyż na przykład w Chełmnie nad Nerem z toaletami dla turystów do dzisiaj jest problem. Ale nie tylko w Bergen-Belsen nastąpiły radykalne zmiany w prezentacji tego, co najbardziej wstydliwe dla Niemców. Podobnie rzecz się ma z nowym pawilonem wystawienniczym w muzeum martyrologicznym Mittelbau-Dora koło Nordhausen.

W muzeum w Neuengamme pod Hamburgiem Niemcy poszli jeszcze dalej - jedna z wystaw poświęcona została załodze SS. Można zobaczyć na przykład biurko komendanta obozu, akta SS-manów, dokumenty przez nich wytworzone, fotografie. I nie jest to bynajmniej gloryfikacja tych osób, ale odważna próba prezentacji funkcjonariuszy odpowiedzialnych za brodnie w Neuengamme w bardzo szerokim zakresie. W porównaniu z bezruchem, jaki panuje w tym zakresie w Polsce, liczne modernizacje wystaw w muzeach i miejscach pamięci na terenie Niemiec mogą budzić nawet odczucie podejrzenia. Na próżno jednak szukać na tych wystawach jakichkolwiek informacji próbujących przekłamać historię. Do tego w Niemczech publikuje się na temat zbrodni nazistowskich dużo i są to najczęściej książki historyczne najwyższej próby.

Odrobili tę lekcję wzorowo i nadal ją odrabiają. W przeciwieństwie do nas samych, dla których polityka historyczna zamieniła się w tropienie określeń „Polish concentrations camps". I - co pragnę z pełną stanowczością podkreślić - natychmiastowe i bezdyskusyjne reakcje władz i autorytetów polskich są w tej materii konieczne i godne wszelkiej pochwały. Tyle tylko, że za tą dbałością historyczną nie idzie nic więcej. Może jedynie pozoranctwo i kompletny brak dbałości o miejsca pamięci narodowej. Zresztą, jak tak dalej pójdzie, to o wiele z takich miejsc w ogóle nie trzeba będzie się troszczyć. Bo któż odnajdzie rozrzucone gdzieś w lasach masowe groby bez oznaczeń przy drodze - tak popularnych niegdyś symboli, „Krzyży Grunwaldzkich" - dzisiaj zniszczonych lub rozkradzionych przez amatorów złomu i metali.

Nie chciałbym w przyszłości ponownie przeczytać w jakiejkolwiek zagranicznej gazecie o „polskich obozach koncentracyjnych". Ale doprawdy nie chciałbym przeczytać, zwłaszcza w niemieckiej gazecie - sążnistego artykułu na temat naszych zaniedbanych bądź w ogóle nieupamiętnionych miejscach pamięci narodowej. Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby ten wstydliwy dla nas stan rzeczy miał ulec w najbliższej przyszłości zmianie.

Tym bardziej cieszy podjęcie przez obywateli Zielonej Góry problemów eugeniki i eutanazji, które, gdy zaczęły dymić stosy ciałopalne i krematoria w Kulmhof, Treblince czy Birkenau, doprowadziły ludzkość niemalże na skraj przepaści. Zielona Góra wzorowo odrabia lekcję z trudnej historii.

POCZTA

Szanowni Państwo, dziękuję za cenną inicjatywę. Niestety, nie pocieszę Państwa. Takich zaniedbań [o jakich pisze Artur Hojan w swoim tekście] jest więcej. Na szczęście istnieją też działania pozytywne w obszarze, który Państwa interesuje, jak np. współpraca polskich i niemieckich psychiatrów i historyków medycyny (wydają czasopismo „Dialog"). Sam obserwuję i wspieram razem z byłym burmistrzem berlińskiej dzielnicy Pankow inicjatywę z Międzyrzecza. Odnośnie krytycznego stosunku do tzw. polityki historycznej odsyłam do swojej książki „Historia - przestrzeń dialogu" (Warszawa, ISP PAN 2006), której drugi tom („Przeszłość w teraźniejszości") ukaże się w Wydawnictwie Poznańskim wiosną tego roku.

Robert Traba

Od redakcji: prof. Robert Traba jest dyrektorem Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk w Berlinie.

Materiały pomocnicze

Filmy propagandowe

Fragmenty filmów propagandowych wyprodukowanych przez Ministerstwo Propagandy III Rzeszy. Filmy w całości emitowane były przed normalnymi seansami w kinach w celu przygotowania opinii publicznej w Niemczech do fizycznej likwidacji chorych psychicznie i niepełnosprawnych.

Materiały pochodzą ze zbiorów prywatnych Artura Hojana.

UWAGA! Materiał przeznaczony dla dorosłych czytelników.

Zobacz więcej...

Audycje radiowe

Ludzie od zawsze chcieli żyć długo, być zdrowi i piękni, syci, mądrzy i inteligentni. Współczesne, niewyobrażalne postępy nauki dają narzędzia umożliwiające realizację marzeń o człowieku doskonałym. Rodzi się pokusa poprawiania natury poprzez eliminację jej błędów. Z tym większą uwagą należy przyjrzeć się historii eugeniki, która choć ze szlachetnych pobudek wyrosła, w czasach nazizmu doprowadziła do masowej zagłady. Chodzi wiec o to, by ludzie pyszni swą mocą panowania nad światem znów nie zabrnęli w ślepy zaułek, u końca którego czai się zbrodnia.

Zobacz więcej...

Kontakt

W sprawach związanych w z projektem prosimy o kontakt pod adresem:

Stowarzyszenie Dialog-Współpraca-Rozwój, Stary Rynek 2-3/3, 65-067 Zielona Góra


Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Wydawnictwo zostało przygotowane w ramach projektu „Polsko-niemieckie partnerstwo na rzecz upowszechniania wiedzy o ofiarach eugeniki (1933-1945)” z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.