piątek, września 22, 2017
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)
Zawartość

Zagłada i pamięć

Historiografia ogólna rozróżnia trzy etapy eutanazji po 1933 roku, tj. po przejęciu władzy przez Hitlera i narodowych socjalistów w Niemczech. Do pierwszego okresu należą „Ustawa o zapobieganiu obciążonemu dziedzicznie potomstwu" z 1933 roku oraz przeprowadzane w następnych latach masowe sterylizacje przymusowe ok. 350 tysięcy kobiet i mężczyzn wybranych według kryteriów ideologii rasowej, tzw. Aryjczyków. Skróty od redakcji.

Chciałbym podkreślić już na wstępie, że jeżeli mówimy o psychicznie chorych w III Rzeszy, to tylko i wyłącznie w rozumieniu nazistów, co nie ma wiele wspólnego z definiowaniem chorób psychicznych przez współczesną medycynę. Np. do chorób, za które dokonywano wtedy przymusowej sterylizacji, zaliczano też alkoholizm, lekkie psychozy, padaczkę lub tzw. aspołeczność.

Do pierwszej fazy nazistowskiej eugeniki należało również rosnące zaniedbywanie rzekomo nieuleczalnych chorych. Prawdopodobnie kilka tysięcy pacjentów zmarło w latach trzydziestych na skutek zagłodzenia lub braku wystarczającej opieki. Samo zjawisko „sterylizacji przymusowej" występowało w tym czasie w wielu państwach. Ciekawszą zdaje się więc kwestia, dlaczego to właśnie III Rzesza zapoczątkowała systematyczny i wyrafinowany mord, a nie żadne inne państwo.

Ten rozwój prowadził do drugiej fazy eutanazji - do wymordowania psychicznie chorych w ramach tzw. akcji „T4" - „T4" to kryptonim adresu centrali ›Eutanazji‹ na Tiergartenstraße 4 w Berlinie. Mord ten miał swoje korzenie w prymitywnym darwinizmie społecznym nazistów, według którego miała przeżyć tylko silna jednostka, słabsi byli skazani na zagładę. Nazistowska propaganda próbowała przybliżyć społeczeństwu tematykę eutanazji już w latach 30., np. poprzez filmy pokazywane w kinach, a nawet w treści zadań w podręcznikach do matematyki - uczniowie mieli przeliczać koszty budowy kliniki dla umysłowo chorych w stosunku do kosztów budowy domów mieszkalnych.

Dokładnie rzecz biorąc, akcję „T4" rozpoczęto w sierpniu 1939 roku od zamordowania dzieci i rozszerzono następnie na osoby dorosłe - najpierw w Rzeszy, a po pierwszym września 1939 roku również na terenach okupowanej Polski. Fakt ten jest dobrze znany w niemieckiej historiografii, niestety w opinii publicznej nie pozostawił prawie śladów.

Ta eutanazja stanowiła pierwszą próbę, sprawdzian, czy warunki techniczne i organizacyjne pozwolą na przeprowadzenie masowych mordów. Na początku nawet naziści nie byli pewni, czy znajdą personel medyczny (lekarzy, pielęgniarki), który byłby gotowy na przeprowadzenie zbrodni na taką skalę. W napaści na Polskę Hitler zauważył korzystny moment dla rozpoczęcia eutanazji - poprzez skierowanie uwagi opinii publicznej na operacje wojskowe i sukcesy militarne w napadniętej Polsce, nie musiał obawiać się jakichkolwiek głosów sprzeciwu ze strony społeczeństwa.

Fakt, że akcję „T4" rozpoczęto od mordowania małych dzieci, podkreślam dlatego, że mówi to wiele o kontekstach mordu i jego sprawcach. Pierwszymi masowymi mordercami byli ludzie wykształceni, po studiach akademickich i często z tytułami uniwersyteckimi, a więc nie błękitnoocy blondyni z SS, których dobrze znamy z filmów.

W trzecim etapie można wyszczególnić kilka kierunków rozwoju eutanazji: z jednej strony mordowano więcej chorych w obozach koncentracyjnych; z drugiej strony po sierpniu 1941 roku rozpoczął się okres, w którym mord eugeniczny, po protestach zarówno Kościoła katolickiego, jak i protestanckiego, przeprowadzano w jeszcze większej tajemnicy, przy czym rozwinięto lub zmodyfikowano metody zabijania. Te działania, często zwane dziką eutanazją, były wszystkim, ale nie chaotycznymi posunięciami. Nie zmniejszyła się intensywność mordowania, inicjatywa zagłady chorych nie wychodziła już z berlińskiej centrali, ale od lokalnych władz i gauleiterów. W tym czasie rozegrał się także znaczący aspekt Holokaustu: część personelu tzw. akcji „Reinhard", to jest obozów zagłady w Treblince, Bełżcu i Sobiborze, a nawet w Chełmnie nad Nerem, rekrutowała się właśnie z personelu akcji „T4".

Akcji „T4" przypisuje się szczególne znaczenie - nie tylko dlatego, że była pierwszym krokiem na drodze do Holokaustu, lecz również dlatego, że akcja ta zamyka kilkuletni proces, w którym naziści rozwijali swój program rasistowsko-eugeniczny, aż po masowy mord. Ale również ze względu na to, jak reagowało czy właściwie nie reagowało społeczeństwo niemieckie. Jakie warunki zostały spełnione, że wśród personelu medycznego znalazła się wystarczająca liczba ochotników gotowych do udziału w takiej zbrodni?

Ogólna liczba ofiar nazistowskiego mordu na chorych to 200.000 osób, w tym przynajmniej pięć tysięcy dzieci poniżej trzeciego roku życia i również ok. 10.000 pacjentów z Obrzyc.

Koncepcje miejsca pamięci ofiar eutanazji

Cały czas mówiłem tylko i wyłącznie o tym, co wiemy o akcji „T4". Teraz zastanówmy się, czego jeszcze nie wiemy i - co ważniejsze - dlaczego dysponujemy tak skromną wiedzą.

W gruncie rzeczy wiedza jest dziedziną aktywną: jeżeli coś (albo ktoś) nas interesuje, to automatycznie chcemy wiedzieć więcej. To jest podstawa rozwoju wszystkich nauk, z historią włącznie. I dokładnie tutaj spotykają się badania fachowców z jednej strony i zainteresowanie publiczności miejscem pamięci z drugiej - bo zresztą każde miejsce pamięci ma zwrócić uwagę, zainicjować reakcję, wzbudzić nie tylko współczucie, ale też gotowość na recepcję wiedzy dotyczącej powodów, dla których tam wisi jakaś tablica pamiątkowa, albo stoi jakiś pomnik itd. Krótko mówiąc, miejsca pamięci jako symbole - nie tylko w naszym kontekście, ale - w ogóle - mają tylko wtedy sens, kiedy treść i semantyka tego symbolu są mniej więcej znane.

Historiografia i pamięć nie są częścią wyłącznie historii. Historia pisze się dziś i tutaj, to jest w teraźniejszości, nie w przeszłości. Dyskursy, które nas zajmują ze względu na potrzeby społeczne, koniunktury powodujące, że jedna tematyka wydaje się ważniejsza od innej, nie pozwalają rozgraniczyć pamięci publicznej od badań historycznych. Te relacje widać wyraźnie, gdy przyjrzymy się zmianom w spostrzeganiu Holokaustu w ostatnich latach - również w Niemczech - polegają one na przyjęciu perspektywy ofiar i na indywidualizowaniu zamordowanych. Do kwestii eutanazji dochodzi również fakt, że sama eutanazja po 1945 roku, i w gruncie rzeczy do dzisiaj, jest tematem tabu - nie wynika to tylko z nastrojów społeczeństwa, lecz także z postawy rodzin ofiar. O Holokauście napisano chyba kilka tysięcy wspomnień i relacji ocalonych, o akcji „T4" w najlepszym wypadku kilkadziesiąt.

Jeżeli obecnie twierdzimy, że o tej zbrodni powinno oficjalnie pamiętać się w Berlinie, to jakie mamy w związku z tym możliwości? Konkretnie: co znaczy w tym kontekście pamięć? Jak może służyć miejsce upamiętniające cześć ofiar eutanazji?

Istnieje już coś, aczkolwiek zastanawiam się, czy warto o tym w ogóle wspominać: na terenie byłej centrali akcji „T4", gdzie organizowano i planowano mordy, stoi obecnie gmach filharmonii berlińskiej. Obok niego umieszczono małą tablicę upamiętniającą ofiary. Ten jedyny znak pamięci już od lat uznawany jest za niewystarczający. Dyskutuje się głównie o dwóch możliwościach: można wspominać ofiary albo informować o sprawcach. Ale czy można robić to jednocześnie w jednym miejscu, tym bardziej w tzw. „państwie sprawców"?

W Polsce sytuacja jest oczywiście zupełnie inna. Każdy wie, kto był ofiarą, a kto był oprawcą. W szczególności dotyczy to zbrodni dokonanych w Obrzycach, ponieważ te tereny należą do Polski dopiero od 1945 roku. Dlatego bardzo łatwo powiedzieć z polskiej perspektywy: to nas nie obchodzi, to nie nasza historia. Porównywalne do sytuacji w Niemczech jest jednak jedno, a mianowicie przemilczenie i tabuizacja kwestii eugeniki i eutanazji przed 1945 rokiem.

Koncepcje mogłyby być następujące: wykreować symboliczne miejsce, w którym pielęgnowano by pamięć masowo wymordowanych w wyniku eutanazji. Ten model faworyzują przede wszystkim politycy. Problematycznym staje się jednak fakt, że przypuszczalnie tylko niewielki procent Niemców wie, że w III Rzeszy zabito również wiele tysięcy niepełnosprawnych. Jakiż sens ma miejsce pamięci, które upamiętnia coś, co jest większości nieznane? Do tego dochodzi inny problem: miejsce pamięci powinno przypominać o ofiarach i o zbrodniach. Jednak kwestia, czym kierowali się lekarze i pielęgniarze przy wykonywaniu mordu, pozostaje w takim miejscu pamięci bez odpowiedzi. A może jest to jedno z najważniejszych pytań?

Inną koncepcją jest budowa muzeum, w którym odwiedzający mogliby się dowiedzieć zarówno o zbrodniach, jak i o ofiarach, ale także o sprawcach. Ten projekt jest prawdopodobnie droższy niż symboliczne miejsce pamięci i dlatego wśród polityków cieszy się mniejszym zainteresowaniem - należałoby wybudować gmach, pomyśleć o koncepcji wystawy, do tego dochodzą koszy zatrudnienia personelu naukowego i administracyjnego itd.

Trzecia koncepcja, którą się obecnie dyskutuje, koncentruje się nie tak bardzo na pamięci mordów w ramach eutanazji, jak na kwestii, jakie wnioski z historii może wyciągnąć każdy z nas tu i teraz. 200.000 pomordowanych to straszna liczba, ale nie jest to jeszcze odpowiedź na pytanie, dlaczego ja osobiście muszę ponad 60 lat później uważać tę zbrodnię za ważną w moim życiu. Odpowiedź tkwi w rozważaniach Adama Ruszczyńskiego (www.dwr.org.pl), a mianowicie w spostrzeżeniu, że tematyka eugeniki jest jedną z tych o wielkiej aktualności. Chodzi tutaj o podstawowe pytanie, ile jest warte życie, jak państwo i społeczeństwo obchodzą się z życiem jednostki - a tym bardziej z życiem tych, którzy są zdani na pomoc społeczeństwa.

Materiały pomocnicze

Filmy propagandowe

Fragmenty filmów propagandowych wyprodukowanych przez Ministerstwo Propagandy III Rzeszy. Filmy w całości emitowane były przed normalnymi seansami w kinach w celu przygotowania opinii publicznej w Niemczech do fizycznej likwidacji chorych psychicznie i niepełnosprawnych.

Materiały pochodzą ze zbiorów prywatnych Artura Hojana.

UWAGA! Materiał przeznaczony dla dorosłych czytelników.

Zobacz więcej...

Audycje radiowe

Ludzie od zawsze chcieli żyć długo, być zdrowi i piękni, syci, mądrzy i inteligentni. Współczesne, niewyobrażalne postępy nauki dają narzędzia umożliwiające realizację marzeń o człowieku doskonałym. Rodzi się pokusa poprawiania natury poprzez eliminację jej błędów. Z tym większą uwagą należy przyjrzeć się historii eugeniki, która choć ze szlachetnych pobudek wyrosła, w czasach nazizmu doprowadziła do masowej zagłady. Chodzi wiec o to, by ludzie pyszni swą mocą panowania nad światem znów nie zabrnęli w ślepy zaułek, u końca którego czai się zbrodnia.

Zobacz więcej...

Kontakt

W sprawach związanych w z projektem prosimy o kontakt pod adresem:

Stowarzyszenie Dialog-Współpraca-Rozwój, Stary Rynek 2-3/3, 65-067 Zielona Góra


Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Wydawnictwo zostało przygotowane w ramach projektu „Polsko-niemieckie partnerstwo na rzecz upowszechniania wiedzy o ofiarach eugeniki (1933-1945)” z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.