wtorek, listopada 21, 2017
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)
Zawartość

Niekończąca się historia

Dyskusja o eugenice idzie chyba nieco fałszywym tropem. Jakby chciała mgłą argumentów przysłonić istotę problemu, czyli rolę Boga w naszym życiu. To czy jest i jaką ma postać. Bo Bóg może być spersonifikowanym Demiurgiem grającym z nami w genetyczne kulki. Może nim być Nauka, może być nim Natura albo Prawo. Bogiem może być lekarz, sędzia, każdy z nas. To niekończąca się nigdy dyskusja i refleksja.

Dyskusję z Bogiem rozpoczęli starożytni Grecy. My ją kontynuujemy przy okazji eugeniki, eutanazji, zapłodnienia in vitro, genetycznych technologii. Ta dyskusja o Bogu jest cykliczna, bo znajduje sobie kolejne preteksty. Tym pretekstem jest postęp technologii lub trauma dziejowa. Albo elektronowy mikroskop, albo faszyzm. Technologia zbliża nas do Boga Pankreatora, dając nam narzędzia boskiego wpływania na powstawanie życia. Drugi pretekst, jakim jest totalitarne doświadczenie, uzmysławia naszą zdolność niszczenia życia mierzoną boską miarą, czyli setkami tysięcy zagłodzonych, zabitych, przesiedlonych. Po każdym takim cyklu stary Bóg ustępuje nowemu Bogu, i ten przekazuje nam część swoich prerogatyw. Bowiem na skutek rozwoju technologii i naszych umiejętności, rośnie w nas intelektualna gotowość do wchodzenia w obszary dawniej zastrzeżone wyłącznie dla Boga.

Zatem ewoluuje i nasza moralność, a wraz z nią nasze moralne dylematy związane z dawaniem i odbieraniem innym życia. Wraz z rozwojem cywilizacji rośnie w ludziach boskość. W pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu. Niczym Bóg możemy wydłużać ludzkie życie, zamieniać serca, nie akceptować śmierci i defibrylatorem wciskać nam życie w pierś. Możemy także, niczym Bóg, skazać setki tysięcy na śmierć. Jedną bombą albo jednym klawiszem „Enter" na klawiaturze komputera wpędzić miliony ludzi w ekonomiczną nędzę.

Na jednostkowym poziomie, eugenika to obszar sporu pomiędzy rozumem a emocją. W eugenice jest bowiem bardzo wiele racjonalności. Eugenika jest ludziom niezwykle przydatna i dlatego jest zracjonalizowana. Z drugiej jednak strony pełno w niej emocji - strachu, emocjonalnych dylematów w stylu: wypada czy nie wypada? Ten strach jest uzasadniony, bo ludzie od zawsze pragnęli być Bogami. Najczęściej po to, by być Niszczycielami.

Racjonaliści, którzy maja Boga za Nic, uczynili z eugeniki Naukę i technologię, bo taka jest istota ludzkiego działania. Przecież tak właśnie narodziła się medycyna, która zabrała Bogu wyłączność na dawanie i odbieranie życia. Z niej zrodziła się farmacja i technologia pigułek zastępujących boskie ingerencje w nasze zdrowie i życie. Pisząc wyżej naukę przez duże „N", chciałem uzmysłowić jej boski wpływ na nasze życie. Dzisiaj to nie bogowie wywołują powodzie, pioruny, trzęsienia ziemi, robi to Natura, a wyjaśnia te zjawiska Nauka. Bóg jest nam już do tego niepotrzebny. Jest co najwyżej Obserwatorem. Eugenikę czeka taka sama droga co inne obszary ludzkiego działania, które zrodziły naukę. Bo każdy rodzaj działania obrasta wiedzą, a ta ma ambicję bycia nauką. Czy nam się to podoba czy nie, wszelki opór jest daremny, choć być może szlachetny. Eugenika zwycięży i stanie się kolejnym naszym boskim atrybutem.

Zresztą nie udawajmy niewinnych w tej sprawie. Eugenika towarzyszy ludziom od zawsze. Powiem więcej, jej rozmaite niekiedy subtelne odmiany są przyczyną naszego genetycznego sukcesu. Wiele eugenicznych zachowań akceptujemy i uznajemy za normę. Warto je dostrzec i nie czynić z eugeniki tarczy strzelniczej. W eugenice nie ma obłędu, jest natomiast dążenie do racjonalności. Obłęd nie jest związany z istotą jej samej, ale z istotą totalitarnego pierwiastka natury ludzkiej. Obłęd ten zawłaszcza każdą naukę. Wiedział o tym Oppenheimer, pisał o tym Dürrenmatt w dramacie „Fizycy". Czy fizykę mamy także nazwać obłędem, bo stworzyła bombę atomową? Obłęd jest w prawie, we władzy. Nauka jest zawsze moralnie obojętna. Ona bada, klasyfikuje, szuka i znajduje zależności.

Dobór naturalny, owa tajemnica zwana miłością, ma w sobie czynnik eugeniczny. Dlaczego w prokreacyjnym impulsie nie płodzimy życia z każdym pierwszym z brzegu osobnikiem? Czymże jest spolaryzowany i „wybredny" popęd seksualny, jak nie tkwiącym w naszym instynkcie dążeniem do posiadania potomstwa właśnie z tym lub z tą? A przecież wybór jest eliminacją przypadku. Tabu seksualne, zakaz płodzenia potomstwa w rodzinie, czyli w jednym kręgu genetycznym, towarzyszy ludzkości od początku istnienia.

Czynnik eugeniczny sprowadza się do nakazu „pozyskiwania" kobiet z odległych miejsc, czyli wzbogacania genetycznego stada czy plemienia. Skoro ludzie uprawiający pasterstwo kilkanaście tysięcy lat temu dostrzegli korzyści wynikające z krzyżowania zwierząt dla poprawy ich cech, dlaczego nie mieliby owego doświadczenia nie przenieść na siebie? I przenieśli. A ponieważ stosowanie tej zasady dawało przewagę, zastrzeżona została dla wodzów, szamanów, kapłanów, a więc i bogów. Tak zrodził sie eugeniczny podział na kasty, na warstwy, taka jest eugeniczna istota rodów, genealogii, dumy z własnych przodków. Dumy bycia lepszym, bo posiadającym genetyczny rejestr. Jak w hodowli psów.

Przy tej okazji warto popatrzeć z eugenicznej perspektywy na ciemnoskórych mieszkańców USA i Brazylii. Dlaczego są tak genetycznie odlegli od swych genetycznych protoplastów z Afryki? Murzyni amerykańscy i brazylijscy to rasa „wyhodowana" przez właścicieli niewolników. Pozytywny efekt jest widoczny. To wielki eugeniczny sukces. Dowód, że człowieka można świadomie doskonalić. Dzisiaj jeden z przedstawicieli tej świadomie zmutowanej rasy jest prezydentem USA. Skąd zatem ten fałszywy wstyd, udawanie moralnego zakłopotania na samą myśl o eugenice?

Oczywiście doktryna eugeniczna nie jest jawna, ale tkwi w centrum naszej kultury i mentalności. Dotyczy w sposób oczywisty także nas samych, jako rodziców. Pragniemy dla naszych dzieci partnerów gwarantujących zdrowych i pięknych wnuków. Toż to czysta eugenika, której nawet nie bardzo się wstydzimy. Kto jako rodzic byłby zadowolony z faktu wyboru przez nasze dziecko osoby niepełnosprawnej, chorej na chorobę dziedziczną? Nie udawajmy, że byłoby nam wszystko jedno.

Wokół nas wciąż funkcjonują kultury, w obrębie których małżeństwa „układają" rodzice i ciotki. To oni decydują: kto z kim może mieć dzieci. Ten kulturowy obyczaj ma na celu nie tylko fuzję majątków, ale także udane potomstwo. Tak postępuje się nie tylko w Indiach czy w Afryce. Tak wciąż łączą się w pary Cyganie i Żydzi. Te dwa kręgi kulturowe cechuje niezwykle restrykcyjnie podejście do spraw rasy. Zaczyna się od stygmatycznego poniżenia słownego: goj to ktoś gorszy, bo nie Żyd. Za złamanie zasady czystości genetycznej grozi wykluczenie ze wspólnoty, bycie nie-Żydem, nie-Cyganem itp. W tych kręgach kulturowych goj i polak (proszę wydrukować z małych liter), to ktoś obcy, nie swój. Dla większej genetycznej pewności żydowska genetyka jest matrylinearna. Przecież ojciec jest zawsze niepewny, tylko matka nie może się wyprzeć macierzyństwa. W tym kontekście jakże słuszna eugenicznie jest cnota dziewictwa. Mężczyzna, a właściwie ród czy plemię, może mieć pewność udziału swoich genów u przyszłego potomstwa.

Czy za nieracjonalne należy uznawać państwo, które broni jakości genetycznej własnego społeczeństwa? Przecież jednym z celów władzy jest zapewnianie lepszej przyszłości własnemu krajowi. Temu w USA służy przecież eugeniczne z natury prawo imigracyjne. Ostatnio czarny prezydent Barack Obama silnie potwierdził amerykańską determinację w kontynuacji tego niezwykle restrykcyjnego prawa, w którym jest ukryta eugeniczna intencja. To znamienne, jak bardzo owa ochrona ma rasistowskie podłoże. Amerykanie najbardziej bronią się nie przed anglojęzycznymi białymi, ale przed metysami z Meksyku. Zresztą każdy kraj, prowadząc swoją politykę imigracyjną, ma mniej lub bardziej eugeniczne intencje. Polska także. Warto o tym pamiętać.

Na tym tle rodzi się istotna pokusa premiowania jednych kosztem drugich. Pretekstem do podziału na jednych i drugich może być rasa, zdrowie, społeczna przydatność. Pokusa tym silniejsza, że niezwykle racjonalna. A skoro tak, to istnieje wielkie prawdopodobieństwo jej urzeczywistniania. W realnym świecie niestety jest tak, że jedni zyskują kosztem drugich. Dawanie więc jednym oznacza zabieranie pozostałym. W sytuacji ogromnych kosztów medycznych procedur, czy nie jest niezwykle racjonalnym zastanawianie się nad sensem kosztownego leczenia osób nieuleczalnie chorych, kosztem tych, którzy po wyzdrowieniu mogą być społecznie aktywni?

Życie jest tyle warte, na ile zostało ubezpieczone. Na ile nas wyceni Narodowy Fundusz Zdrowia albo lekarz na izbie przyjęć w szpitalu oszczędzającym na wszystkim. Czymże bowiem jest lista leków refundowanych? To eugenika w czystej postaci. Czymże jest odmowa leczenia w przypadku pacjentów nieposiadających ubezpieczenia zdrowotnego? To nic innego jak eugenika, skutkuje eliminacją słabych i nieporadnych. Skazuje ich na margines społeczeństwa i ogranicza de facto możliwości reprodukcji.

Nikt do tego się oficjalnie nie przyzna, ale budżetowi państwa i ministrowi finansów to pasuje. Zatem eugenika, moim zdaniem, istnieje. Ukryta, ale łatwa do wyśledzenia.

Materiały pomocnicze

Filmy propagandowe

Fragmenty filmów propagandowych wyprodukowanych przez Ministerstwo Propagandy III Rzeszy. Filmy w całości emitowane były przed normalnymi seansami w kinach w celu przygotowania opinii publicznej w Niemczech do fizycznej likwidacji chorych psychicznie i niepełnosprawnych.

Materiały pochodzą ze zbiorów prywatnych Artura Hojana.

UWAGA! Materiał przeznaczony dla dorosłych czytelników.

Zobacz więcej...

Audycje radiowe

Ludzie od zawsze chcieli żyć długo, być zdrowi i piękni, syci, mądrzy i inteligentni. Współczesne, niewyobrażalne postępy nauki dają narzędzia umożliwiające realizację marzeń o człowieku doskonałym. Rodzi się pokusa poprawiania natury poprzez eliminację jej błędów. Z tym większą uwagą należy przyjrzeć się historii eugeniki, która choć ze szlachetnych pobudek wyrosła, w czasach nazizmu doprowadziła do masowej zagłady. Chodzi wiec o to, by ludzie pyszni swą mocą panowania nad światem znów nie zabrnęli w ślepy zaułek, u końca którego czai się zbrodnia.

Zobacz więcej...

Kontakt

W sprawach związanych w z projektem prosimy o kontakt pod adresem:

Stowarzyszenie Dialog-Współpraca-Rozwój, Stary Rynek 2-3/3, 65-067 Zielona Góra


Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Wydawnictwo zostało przygotowane w ramach projektu „Polsko-niemieckie partnerstwo na rzecz upowszechniania wiedzy o ofiarach eugeniki (1933-1945)” z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.